0

· Strona główna
· Archiwum
· Download
· Newsletters
· Kroniki OPZZ
· WYPOCZYNEK
· Organizacje związkowe
· Skład Zarządu
· Warto wiedzieć
· Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa
· Prasa
· Statut Związku
· Historia związków
· Historia MZZPS
· Linki
· Kontakt




Ustaw tę stronę jako Główną! Home
Dodaj tę stronę do Ulubionych! Ulubione

0

Kiedy przed prawie 15 laty rozpoczynała się Wielka Emerytalna Zmiana przedstawiano polskiej opinii publicznej szereg istotnych argumentów wskazujących na potrzebę wprowadzenia kapitałowego filaru systemu emerytalnego. Eksperci szacownych instytucji jak Bank Światowy (nb. dziś raczej z marną reputacją „globalnego reformatora”), krajowi naukowcy z porządnych uczelni, jak SGH (nb. z „kuźni czerwonych kadr” SGPiS szybko stała się przeciętną szkoła przeciętnych heroldów neo-liberalizmu) oraz eksperci lokalnych instytucji finansowych głosili unisono zalety tego rozwiązania.

Bo po pierwsze, tajemna „stopa zastąpienia” powoduje, że przy spadku demograficznym pracujących nie starczy na „pokoleniowo solidarne” utrzymanie emerytów i rencistów. Bo po drugie, po transformacyjnym „spaleniu” przez hiperinflację lat 80/90tych starego portfela emerytalnego nasze konta w ZUS to pusty zapis księgowy, który trzeba zastąpić żywym pieniądzem z żywych dochodów. Bo po trzecie, aktywne zarządzanie naszymi składkami przyniesie nam znaczne zyski przewyższające niemrawy ZUS oraz po czwarte, te pieniądze zdynamizują nasz rynek kapitałowy i giełdę dostarczając środków polskim firmom. Ten zestaw argumentów przekonał nawet sceptyków z kręgów rządzącej SdRP, która nie chciała być postrzegana, jako partia anty-rynkowa lub anty-kapitalistyczna, niczym jej poprzedniczka PZPR.

Bardziej dociekliwi, których nie zadowalały gołosłowne zapewnienia, byli informowani, że sławny doradca „planu Balcerowicza” Jeffrey Sachs terminował dusząc inflację w Boliwii (wspomagając wojskowych dyktatorów typu Hugo Banzer), zaś proponowany Polsce model reformy emerytalnej przećwiczono w Chile – co prawda pod osłoną bagnetów Augusto Pinocheta, ale jednak. Ten latynoamerykański motyw i kontekst – tak charakterystyczny dla opisu naszej transformacji w wymiarze społecznym i gospodarczym - wart jest przypomnienia w okresie, kiedy PO, partia liberalno-konserwatywna o profilu chadeckim decyduje się na znaczącą zmianę, a w zasadzie na odstąpienie od obowiązkowego filaru kapitałowego, przyznając tym samym, że to, co nie było dobre dla Chile, nie jest również dobre dla Polski.

Dlaczego wybrano Chile na miejsce eksperymentu

Po zamachu stanu we wrześniu 1973 roku wojskowi pod wodzą Generała Augusto Pinocheta nie dawali sobie rady z gospodarką i rosnącym rozczarowaniem chilijskiej klasy średniej. Gospodarka oparta na surowcach naturalnych (głównie miedzi) była mało konkurencyjna, niski poziom inwestycji w przemysł, brak kapitału finansowego frustrował i bez tego rozczarowanych zwolenników prawicy autorytarnej. Nowe trendy transformacyjne zwane Reaganomiką oparte na tak zwanym konsensusie waszyngtońskim, zdawały się jednak pokazywać, że kapitalizacja przyszłych dochodów oraz maksymalizacja spekulacji na rynkach finansowych ma oparcie w doktrynie i nauce. Pojętni uczniowie Miltona Friedmana, zwani „Chicago boys”, postanowili sięgnąć po kraje, w których sytuacja społeczna i stan demokracji pozwoli na ucieczkę do przodu. Chile nadawało się idealnie: złamany kręgosłup demokracji, cała elita tradycyjnych środowisk politycznych – prawicy chadeckiej, lewicy socjalistycznej i komunistycznej – była wymordowana, na uchodźstwie lub zastraszona milczała. Brak dialogu i kontroli oraz nadzieja na ucieczkę w „modernizm” oparty na własnych indywidualistycznych ścieżkach - oto przesłanki do zerwania z „przestarzałym systemem europejskiej solidarności i przezorności” celem maksymalizacji własnego szczęścia w przyszłości pod hasłem katastrofy demograficznej i niewydolności budżetowej.

Autorem koncepcji chilijskiego „szczęścia” został młody minister pracy i opieki społecznej Jose Pinera, absolwent Harvardu. Jego strona www.josepinera.com podkreśla, że inauguracja Nowego Ustroju Emerytalnego została przeprowadzona w dniu 1 maja 1980 w obecności 3000 przywódców związkowych i gospodarczych Chile. Hasła dobrze znane w Polsce AD 1990, jak „powszechne uwłaszczenie”, „akcjonariat pracowniczy”, „robotniczy kapitalizm” były obecne w jego deklaracji. Nowe Chile miało być witryną konserwatywnej społecznie, lecz ultra liberalnej ekonomicznie nowej latynoamerykańskiej elity. Miało być przeciwwagą i antidotum na rosnące znaczenie lewicy w sąsiednich post-dyktatorskich Argentynie i Urugwaju, Peru i Ekwadorze. Chile miało pokazać, że recepta na dobrobyt, to nie rewolucja sandinistów w Nikaragui ani wyspiarskie eksperymenty w Granadzie (zakończone desantem marines ) lub na Jamaice. Chile MUSIAŁO stać się witryną nowego kapitalizmu, opartego na własnych kapitałach, czyli na pieniądzach emerytalnych. Pinera w 1996 roku wydał w Polsce książkę pod znamiennym tytułem „Bez obawy o przyszłość” zachwalaną przez Prof. Wacława Wilczyńskiego, w której opisał swoja koncepcję i swoje zasługi. Było to w okresie jego częstych wizyt w Polsce, w trakcie których przekonywał ówczesny rząd SLD-PSL do reformy chilijskiej.  opisuje jeden z polskich świadków, napotkał na znaczny opór ówczesnego Ministra Pracy i Polityki Społecznej Leszka Millera, który jednak w tym roku opuścił swój urząd.

 Jak to się rozwijało?

Na początku, w roku 1982 system objął 1 400 000 uczestników. W 2001 wzrósł do 6 300 000, obejmując 70 proc. ludności zawodowo aktywnej, doprowadzając do zgromadzenia funduszy równych dziś 40 proc. PKB kraju. Trzeba dodać, że armia i służby mundurowe zachowały swój własny system emerytalny ze względu na inne warunki przechodzenia na emeryturę i inne naliczanie – co zapewne było politycznie uzgodnione z Generałem Pinochetem, poczuwającym się, jak można sądzić, do obowiązku dbania o tych, na których wsparł swój reżim. Po pewnym okresie konkurencji na rynku Powszechnych Towarzystw Emerytalnych, liczba zarządzających Otwartych Funduszy Emerytalnych rosła przez ten czas z 12 do 22, potem malała, spadając dziś do 5, przy wynagrodzeniach za zarządzanie nigdy nieprzekraczającym 5 proc. Co ciekawe firmy zarządzające nie mogły korzystać z sieci bankowych lub ubezpieczeniowych dla sprzedaży swoich usług (w odróżnieniu od Polski), budowały więc własne sieci akwizycyjne liczące od kilku do kilkunastu tysięcy akwizytorów. Cała, wspierana przez państwo, kampania propagandowa, kierowała się głównie do emocji przyszłych emerytów: „TWOJA emerytura będzie godna i zadawalająca”, „Będziesz mógł zrealizować swoje MARZENIA na starość”, „Ty musisz ZABEZPIECZYĆ swoją przyszłość”. Podkreślano, że państwo ani nie jest w stanie, ani nie powinno tym się zajmować.Wraz z zanikiem tradycyjnego systemu typu ZUS, nowy system wymagał dopłat z budżetu na poziomie od 4 do 8 proc. krajowego PKB.  Jose Pinera osobiście zapewniał, że emerytury będę stanowić 70 proc. wynagrodzenia z ostatnich 10 lat składkowychpod warunkiem uczestniczenia przynajmniej 20 lat w nowym systemie kapitałowym. Dzisiejsze komentarze - np. Fundacji EL SOL, pokazują jak bardzo wszystko to budowane było na świetlanej wizji wzrostu rynków finansowych, giełd i pośrednictwa spekulacyjnego, w oderwaniu od realnej gospodarki i wzrostu (lub spadku) produkcji. Powstawały potężne grupy finansowe, które – poprzez giełdę oraz obligacje korporacyjne – były zasilane przez OFE. To one tworzyły teraz nową gospodarkę Chile i wspierały nowy wizerunek Augusto Pinocheta i jego rządów. W latach 80. dyktator i morderca stopniowo uruchamiał procesy demokratyzacyjne, po wyborach w 1989 roku zaczął przekazywanie władzy obywatelom i partiom pod warunkiem całkowitej bezkarności za kilkanaście tysięcy ofiar śmiertelnych zamachu stanu w 1973 roku. Jedynie hiszpański sędzia próbował go postawić przed trybunałem doprowadzając do jego zatrzymania w Londynie (dokąd pielgrzymowali jego miłośnicy z Polski: Marek Jurek, Michał Kamiński i Tomasz Wołek – dwaj ostatni uznali to za swój błąd). Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że Chile miało i ma najwyższy zasięg zabezpieczenia emerytalnego w Ameryce Łacińskiej (wraz z Urugwajem) sięgający prawie 2/3 ludności aktywnej zawodowo.Jednak już w 1999 roku noblista Joseph Stieglitz publicznie ostrzegał przed 10 mitami łatwych kapitałowych rozwiązań problemów systemu emerytalnego.

                Jak to wygląda dzisiaj?

OFE dysponują prawie 170 mld USD, co stanowi 62 proc. PKB Chile. Prawie połowa jest zainwestowana w instrumenty dłużne o zmiennej stopie zwrotu, czyli zależne od wahań i koniunktur rynkowych. Choć na portfelach inwestycyjnych, czyli na inwestycjach poczynionych za pieniądze obywateli, są odnotowane znaczne straty, to zyski 5 firm zarządzających zwiększyły się w 2012 o 37,5 proc., przekraczając 580 milionów USD. W okresie 1997-2013 tylko w roku 2008 rentowność dla PTE spadła poniżej 17 proc.. Po prawie 30 latach stopy zwrotu wynoszą ponad 8 proc., ale ostatnie 2 lata, to straty powyżej -2 proc. Oligopol OFE stał się wielkim problemem Chile. Z początkowych 22 Powszechnych Towarzystw Emerytalnych pozostało 5, z czego 3 PTE mają prawie 80 proc. aktywów i ubezpieczonych. W swoim raporcie w 2007 roku, pisała o tym Fundacja Eberta wspierająca lewicową Prezydent Michelle Bachelet w jej reformie systemu.

Aktywa OFE w 2012 to bankowość (18 proc.), wielkie korporacje (26 proc.), papiery rządowe (20 proc) i papiery zagraniczne (36 proc.). Zdaniem komentatorów bez OFE nie powstałyby w Chile wielkie fortuny prywatne i korporacyjne. W wielu przypadkach to PTE decydowały, kto i jakie fundusze otrzymał, i w które korporacje inwestowano. To zarządzający Powszechnymi Towarzystwami Emerytalnymi wyznaczali członków zarządów i rad nadzorczych w tych korporacjach. Powstały więc grupy interesów, lobby i koterie powiązane z polityką i mediami, które mają znaczące wpływy na całą sytuację Państwa.

Publiczne zarzuty, iż 60 proc. nowych emerytów otrzymuje emerytury na poziomie minimum socjalnego, są tłumaczone przez obrońców systemu OFE tym, że w ostatnich latach rynek pracy był niestabilny i wielu utraciwszy pracę nie mogło płacić składek. Warto zaznaczyć, że z ponad 9 290 000 członków OFE tylko 5 000 000 regularnie opłaca swoje składki – reszta albo jest bezrobotna, albo utrzymuje się z samo zatrudnienia lub na podstawie umów, z których składki emerytalne i rentowe nie są odprowadzane. W Chile emerytura wypłaca przez tamtejszy ZUS (IPS) jest o prawie 7 proc. wyższa od emerytury wypłacanej przez system OFE.Olbrzymim problemem systemowym jest niewielki udział kobiet w systemie, bardzo niskie emerytury oraz brak rozwiązań dla rencistów i emerytów z niepełnosprawnością lub obłożnie chorych: dla nich nie ma świadczeń ani opieki Państwa.

Krytycy systemu i komentatorzy – wspominając interwencję w 2008 ówczesnej Prezydent Michelle Bachelet ustanawiającą emeryturę państwową (forma emerytury pomostowej dla bezrobotnych) – obawiają się, że Państwo nie jest w stanie przejąć obowiązków OFE poprzez nacjonalizację aktywów lub utworzenie państwowego OFE. Pozostaje bowiem nadal problem solidarności międzypokoleniowej, mechanizmów przezornościowych oraz faktu wykorzystywania kapitału emerytalnego przez korporacje w swojej własnej aktywności. Istnieje też ryzyko kapitalizmu politycznego lub de facto nacjonalizacji określonych korporacji wg uznania rządzących. Z drugiej strony podkreśla się jednak znaczącą nadwyżkę kapitału wobec niedoboru pracy oraz pracy, która nie wiąże się z odprowadzaniem składek w modelu samo zatrudnienia, pracy w szarej strefie, pracy nielegalnej lub w firmach rodzinnych, które – konkurując kosztowo – skazują się na przyszłą nędzę emerytalną.

Ponieważ opisane tu mechanizmy i fakty mogą się niektórym Czytelnikom kojarzyć z krajem znacznie im bliższym, przypominam, że mówiliśmy o Chile – kraju gdzie dług publiczny przekracza 11 proc. PKB pomimo niewielkiej (0,5 proc.) nadwyżki budżetowej. Sądzę, że warto poznać i zrozumieć chilijskie doświadczenia, uwarunkowania i dylematy, choćby z tego względu, że przyjęte tam rozwiązania emerytalne nie tak dawno przecież stawiano nam za wzór, przekonując, że i z polskimi OFE polski emeryt ma zapewnioną świetlaną przyszłość. Chile to piękny kraj, ale jego nazwa – źle wymówiona (czili), może oznaczać coś bardzo ostrego i nieprzyjemnego w smaku,  niczym papryczka chili...

Sergiusz Najar