0

· Strona główna
· Archiwum
· Download
· Newsletters
· Kroniki OPZZ
· WYPOCZYNEK
· Organizacje zwi±zkowe
· Skład Zarz±du
· Warto wiedzieć
· Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa
· Prasa
· Statut Zwi±zku
· Historia zwi±zków
· Historia MZZPS
· Linki
· Kontakt




Ustaw tę stronę jako Główn±! Home
Dodaj tę stronę do Ulubionych! Ulubione

0

Andrzej Dryszel pisał w wydaniu tygodnika „Przegl±d” już w październiku 2011 roku:

Ludzie powi±zani z towarzystwami emerytalnymi najgłośniej krzycz±: żadnych zmian! Ci obrońcy istniej±cego systemu emerytalnego nie walcz± w obronie przyszłych emerytur Polaków. To walka o to, by ści±gać jak najwięcej pieniędzy do własnych kieszeni. Np. Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza w 2009 r. dostało ponad milion złotych od sponsorów, m.in. od właścicieli powszechnych towarzystw emerytalnych. Warto zapamiętać, że w 2009 r. na wynagrodzenia w PTE wydano ponad 104 mln zł. Jest czego bronić. Tylko kto obroni emerytów?

Skok na OFE to pogwałcenie przyrzeczenia danego społeczeństwu i umów z ludźmi. Nie ruszać OFE – z tymi słowami prof. Leszek Balcerowicz ruszył do walki o dobro społeczeństwa, któremu obecna władza chce odebrać przywilej (obowi±zkowy) odkładania prawie 40% składki emerytalnej w otwartych funduszach emerytalnych. To nie pierwsze wyst±pienie
prof. Balcerowicza w interesie społecznym. „Polaków nie można traktować jak baranów. Zmiany w OFE s± złe, zagrażaj± bezpieczeństwu i wysokości emerytur. To niszczenie funduszy, wyraz braku szacunku dla prawa i obywateli”, pisał wcześniej w artykułach, krytykuj±c projekt zmniejszenia składki kierowanej do OFE z 7,3% do 2,3% wynagrodzenia. Z racji swej pozycji i dokonań
prof. Balcerowicz jest z pewności± najbardziej znacz±cym krytykiem rz±dowych zamysłów, a w tych opiniach wspieraj± go naukowcy ze stworzonego przezeń Forum Obywatelskiego Rozwoju.
W 2009 r. (danych za rok ubiegły jeszcze nie ma) FOR w ramach wsparcia dostało ponad milion złotych od sponsorów. Tak się złożyło, że wśród instytucji wspieraj±cych znalazła się grupa Generali, do której należy powszechne towarzystwo emerytalne kieruj±ce OFE o tej samej nazwie. A także ING BŚK (właściciel powszechnego towarzystwa emerytalnego zarz±dzaj±cego otwartym funduszem emerytalnym ING) oraz Bank Zachodni WBK, obecnie już Santander, udziałowiec powszechnego towarzystwa emerytalnego AVIVA (zarz±dca OFE AVIVA). I ktoś o wyj±tkowo złej woli mógłby na tej podstawie wysnuć wniosek (z pewności± fałszywy), że Leszek Balcerowicz być może jest nie do końca bezstronny w obronie otwartych funduszy emerytalnych przed zakusami rz±du…
FOR podkreśla transparentność, więc ustalenie sponsorów nie było specjaln± filozofi±. Aspiracji do przejrzystości nie przejawia znacznie bardziej tajemniczy, określaj±cy się jako niezależny, Instytut Badań Strukturalnych, który nie ujawnia żadnych źródeł finansowania. Działaj± w nim
prof. Marek Góra, jeden ze współtwórców reformy emerytalnej z 1999 r., oraz Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy, która zajmowała się wdrażaniem tej reformy. Wraz z szefem instytutu Markiem Bukowskim stworzyli oni raport „Zmiany w systemie emerytalnym a dług i deficyt publiczny”, odnosz±cy się bardzo krytycznie do rz±dowych propozycji. Szef niezależnego IBS opublikował zaś, razem z Januszem Jankowiakiem, przewodnicz±cym rady nadzorczej jednego z domów maklerskich, artykuł mówi±cy, że przedstawiciele strony rz±dowej plot± zawstydzaj±ce, oparte na fałszywych przesłankach i pełne hipokryzji brednie o wyższości emerytur z ZUS, m±c±c ludziom w głowach, dopuszczaj±c się wprawiaj±cej w konsternację manipulacji, dyskredytuj±c II filar (czyli OFE), rzeźbi±c w liczbach bez skrupułów, insynuuj±c. Uff... Ze względu na tę stylistykę nie brakuje przypuszczeń (zapewne niesłusznych), że niezależny Instytut Badań Strukturalnych może być sponsorowany przez Izbę Gospodarcz± Towarzystw Emerytalnych, walcz±c± ze wszystkich sił z rz±dowymi propozycjami.
Prezes IGTE, Ewa Lewicka, kiedyś była członkiem prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, potem wiceministrem pracy i pełnomocnikiem rz±du Jerzego Buzka ds. reformy zabezpieczenia społecznego, wreszcie przesiadła się na fotel szefa Izby. Doskonale wie, że im mniej pieniędzy trafi do OFE, tym mniejsze będ± dochody powszechnych towarzystw emerytalnych, a zatem i zarobki zatrudnionych w nich ludzi, których ona reprezentuje. Można więc zrozumieć, dlaczego twierdzi, że rz±dowe propozycje oznaczaj± dobieranie się polityków do emerytur, s± ciosem w przyszłych seniorów, działaniem prowadz±cym do obniżki świadczeń, manipulacj±, atakami opartymi na fałszywych podstawach.
Zrozumiałe też, że obniżka składek przesyłanych do OFE nie może się podobać prof. Markowi Górze ze Szkoły Głównej Handlowej, który nie po to współtworzył tę reformę i obj±ł stanowisko prezesa rady nadzorczej jednego z największych powszechnych towarzystw emerytalnych, ING, by teraz akceptować spadaj±ce dochody towarzystw. Dlatego podkreśla, że rz±dowe propozycje burz± zaufanie ludzi do systemu emerytalnego, pokazuj± im, że każd± dziedzin± można ręcznie sterować, przerzucaj± koszty emerytur na przyszłe pokolenia.
Przeciwników projektu rz±dowego wspiera w ich misji prof. Jerzy Hausner, były wicepremier i minister pracy, obecnie członek Rady Polityki Pieniężnej. Prof. Hausner ostro się wypowiada przeciwko zmniejszaniu składki kierowanej do OFE, stwierdzaj±c, że jest to wariacka próba ratowania budżetu państwa, próby likwidacji OFE uzależniaj± zaś materialnie obywateli od państwa i otwieraj± drogę do rz±dów autorytarnych. Ta troska o demokrację i niezależność materialn± obywateli jest tym bardziej oczywista, gdy zważyć, że prof. Hausner do czasu powołania w skład RPP był członkiem rady nadzorczej ING Banku Śl±skiego, do którego to banku należy powszechne towarzystwo emerytalne zarz±dzaj±ce OFE ING.

Bronić składek jak niepodległości

I taki jest właśnie urok obecnej polskiej dyskusji nad zmianami w działalności OFE. Jak widać, polega ona na tym, że ci, którzy s± przeciwni jakimkolwiek zmianom w działalności funduszy emerytalnych, dlatego ż±daj± utrzymania status quo, ponieważ korzystaj± z przymusowo odprowadzanych do OFE pieniędzy przyszłych emerytów. Zrozumiałe więc, że zależy im, by strumień środków pozyskiwanych od przyszłych seniorów nie zmniejszył się.
Nie jest to zatem walka towarzystw emerytalnych i ich zwolenników w obronie wysokości przyszłych emerytur Polaków. To walka o to, by od Polaków ści±gać jak najwięcej pieniędzy do własnych kieszeni.
W Polsce funkcjonuje
14 otwartych funduszy emerytalnych, w których obywatele musz± odkładać część swoich składek emerytalnych. Każdym OFE zarz±dza powszechne towarzystwo emerytalne. PTE to prywatne firmy, które za kierowanie OFE pobieraj± wysokie opłaty – do 2010 r. wolno im było pobierać do 7% od środków gromadzonych w OFE, w 2009 r. Sejm obniżył tę granicę do 3,5%. Prawie wszystkie towarzystwa emerytalne zawsze pobierały maksymaln± dozwolon± stawkę.
Najważniejsze, że s± to pieni±dze absolutnie niezagrożone, a na wielkość ści±ganych opłat nie wpływaj± żadne zawirowania na rynkach finansowych.
Kryzys światowy w poł±czeniu z nieudolności± kadry zatrudnionej w towarzystwach emerytalnych doprowadził do nieodwracalnych strat – tylko w 2008 r. z otwartych funduszy emerytalnych wyparowały ponad
24 mld zł, które odłożyli tam przyszli seniorzy. Dla dochodów powszechnych towarzystw emerytalnych nie miało to jednak żadnego znaczenia. Wzrastały one również w 2008 r. A zarobki ludzi zatrudnionych w towarzystwach emerytalnych zwiększaj± się systematycznie, w całkiem szybkim tempie – w 2009 r. wynagrodzenia wyniosły w sumie ponad 104 mln zł (wykres – s. 10).
Pensje na konkretnych stanowiskach to wielka tajemnica, ludzie z towarzystw emerytalnych solidarnie odmawiaj± podawania takich informacji – choć ich dochody nie wynikaj± z żadnych działań biznesowych obejmuj±cych prywatne kapitały, lecz z tytułu przymusu narzuconego obywatelom przez władzę, która każe odkładać pieni±dze w OFE. Można więc tylko szacować, że miesięczne zarobki prezesów powszechnych towarzystw emerytalnych sięgaj± 100 tys. zł. Płace s± oczywiście finansowane ze składek emerytalnych. Jeśli składek w funduszach będzie mniej, spadn± prowizje dla towarzystw i zmniejsz± się pensje.

Złoty interes na polskich seniorach

Jest zatem czego bronić. Gdzie na świecie istnieje drugi taki interes z kilkunastoma milionami przymusowych klientów, którym tylko w ubiegłym roku powszechne towarzystwa ści±gnęły ze składek emerytalnych prawie 2,5 mld zł, osi±gaj±c czysty zysk w granicach 800 mln zł? Tych pieniędzy nie trzeba było wypracowywać w mozole. Napływaj± same i jest ich coraz więcej, bo kolejne roczniki podejmuj± pracę i obowi±zkowo pobiera się od nich środki dla OFE i 14 prywatnych towarzystw emerytalnych.
Nie dziwi więc, że Alicja Kornasiewicz, prezes Pekao SA, banku należ±cego do włoskiej grupy Unicredito, broni obecnego systemu, twierdz±c: – Reforma emerytalna była i jest jednym z największych sukcesów transformacji. Nie można niszczyć dobrze zorganizowanego systemu emerytalnego i wycofywać się z umowy społecznej w imię krótkoterminowych interesów budżetu.
Jej bank korzysta przecież na tym systemie, bo trzy powszechne towarzystwa emerytalne przechowuj± w nim pieni±dze swoich OFE. Dla trzech towarzystw Pekao SA jest zaś agentem transferowym, świadcz±c im usługi prowadzenia rejestru członków i ich dokumentacji finansowej. Oczywiste więc, że z takiej „umowy społecznej” nie należy się wycofywać.
I zrozumiałe też, że obecnego systemu emerytalnego chce bronić ekonomista Janusz Jankowiak, którego dom maklerski współpracuje z powszechnymi towarzystwami emerytalnymi. I prof. Dariusz Rosati z rady nadzorczej banku Millenium, który zdecydowanie występuje w obronie OFE.
A także naukowiec dr Piotr Ciżkowicz z SGH, na co zapewne nie ma żadnego wpływu to, że dostał on od Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych pierwsz± nagrodę za pracę poświęcon± działalności inwestycyjnej OFE.
I współpracuj±cy z nim dr Andrzej Rzońca, członek Rady Polityki Pieniężnej, wcześniej będ±cy asystentem Leszka Balcerowicza, działaj±cy także w fundacji CASE, prowadzonej przez jego żonę, który twierdzi, że rz±d powinien jak najszybciej wycofać się z projektu zmian w OFE.
I dr Wiktor Wojciechowski, wiceprezes wspomnianego wcześniej balcerowiczowskiego FOR, który twierdzi, że rz±d najpierw rozmontuje system emerytalny, a potem podniesie podatki.
Zrozumiałe też, że nie jest specjalnym entuzjast± zmian w funkcjonowaniu OFE członek rady gospodarczej przy premierze, Mateusz Morawiecki (prezes banku BZ WBK, będ±cego udziałowcem powszechnego towarzystwa emerytalnego AVIVA). Ani ekonomista prof. Witold Orłowski z rady nadzorczej powszechnego towarzystwa emerytalnego AEGON. Trudno także, by istnienia OFE nie bronił analityk Ryszard Petru, do niedawna dyrektor ds. strategii w BRE Banku, będ±cego również udziałowcem towarzystwa AEGON.
Oczywiste też, że w obronie OFE występuj± rozmaite gazety, np. bardzo aktywny na tym polu dziennik „Rzeczpospolita”, wydawany przez spółkę należ±c± do londyńskiego funduszu inwestycyjnego Mecom, którego akcjonariuszami s± grupy finansowe będ±ce udziałowcami powszechnych towarzystw emerytalnych.
Nikogo nie może też dziwić, że prof. Stanisław Gomułka twierdzi, iż rz±dowa argumentacja na rzecz zmian w systemie emerytalnym jest nieprawdziwa, a z pomysłu należy zrezygnować. I ironizuje, że skoro te zmiany s± korzystne, to niech premier nie zatrzymuje się w pół drogi, bo jeśli składkę zmniejszy do zera, korzyści będ± jeszcze większe. Profesor jest przecież głównym ekonomist± BCC, gdzie powszechne towarzystwa ekonomiczne i banki należ± do najbogatszych członków i sponsorów. Podobnie broni OFE Jeremi Mordasewicz z Lewiatana, w której to organizacji powszechne towarzystwa emerytalne stanowi± siln± grupę.
Warto tu przypomnieć, zapomniane już w ferworze obecnej dyskusji, gor±ce protesty zgłaszane w 2009 r. przez powszechne towarzystwa emerytalne przeciwko pomysłowi obniżenia maksymalnej prowizji z 7% do 3,5%. Lewiatan złożył wtedy nawet wniosek do Trybunału Konstytucyjnego (oczywiście bezzasadny) o uznanie, że zmniejszenie prowizji jest sprzeczne z konstytucj±.
Pracownicy i lobbyści towarzystw protestowali, że ta fatalna zmiana wypacza cały sens reformy emerytalnej i obraca się przeciw przyszłym emerytom, grozi słabszymi wynikami oraz tym, że składki będ± gorzej zarz±dzane (jakby jeszcze gorsze zarz±dzanie było możliwe). A chodziło wył±cznie o to, by więcej, a nie mniej pieniędzy podatników można było przekładać do swoich portfeli. Czyli o to samo, co dziś.
Moralista powiedziałby, że to przejaw cynicznej hipokryzji ze strony powszechnych towarzystw emerytalnych i ich zwolenników. Realista – że to typowy przykład publicznej debaty w Polsce, gdzie oczywist± troskę o własny interes przedstawia się jako dbałość o dobro ogólne, cudze, a nie własne, jako działalność w słusznej sprawie, pro publico bono itp.

Dywidendy z emerytur
płyn± za granicę

Tak więc znane powiedzenie, że gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieni±dze, znakomicie wyjaśnia przesłanki demagogicznych, trwaj±cych od wielu tygodni ataków ze strony przeciwników zmian w funkcjonowaniu OFE.
Ci, którzy chc±, by wszystko zostało po staremu i by nadal można było się bogacić dzięki przejmowaniu składek emerytalnych Polaków, tworz± swoisty front, skupiaj±cy kadrę zarz±dzaj±c± powszechnych towarzystw emerytalnych, część mediów, „niezależnych ekspertów” i publicystów, opłacanych przez powszechne towarzystwa emerytalne oraz współpracuj±ce z nimi instytucje finansowe. Grono ludzi materialnie zainteresowanych istnieniem obecnego systemu emerytalnego jest dość liczne i zróżnicowane.
– To s± grupy interesów bezpośrednio zarabiaj±ce dzięki istnieniu obecnego systemu emerytalnego, czyli reprezentanci towarzystw emerytalnych i grup kapitałowych, które je utworzyły lub współpracuj± z nimi. Mam też na myśli tzw. zawodowych reformatorów, przejawiaj±cych nieznośn± lekkość reformowania, wyrażaj±c± się w tym, że trzeba wprowadzać ideologiczne reformy, nie licz±c się ani z kosztami społecznymi, ani z finansowymi. Oni właśnie wymyślili obecn± konstrukcję. Jest również grupa, która w to uwierzyła – bo przekonanie o konieczności istnienia otwartych funduszy emerytalnych w obecnym kształcie nie jest w Polsce kwesti± rozs±dku, rynku czy ekonomii, lecz kwesti± wiary – mówi Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.
Te bardziej oficjalne, łatwiej zauważalne powi±zania stanowi± tylko wierzchołek góry lodowej. Oprócz tego powstaj± przecież ekspertyzy i opracowania, zamawiane s± rozmaite analizy, podpisuje się zlecenia, przyznaje granty i staże, zaprasza na study-toury, wspiera różnymi sposobami małżonków, dzieci czy
innych członków rodzin „niezależnych ekspertów”. Dzięki pieni±dzom odci±ganym ze składek przyszłych emerytów sprawnie funkcjonuje cała lobbystyczna struktura, działaj±ca na rzecz interesów ludzi z powszechnych towarzystw emerytalnych i instytucji, które je obsługuj±.
Jej sprawne funkcjonowanie, nakierowane na zablokowanie jakichkolwiek zmian mog±cych zagrozić interesom towarzystw emerytalnych, jest niezwykle istotne. Pieni±dze ludzi z powszechnych towarzystw emerytalnych, w odróżnieniu od naszych składek emerytalnych, s± zupełnie niewrażliwe na sytuację panuj±c± na rynkach finansowych. Towarzystwa, choćby się waliło i paliło, zawsze zainkasuj± swoje, czego dowodem jest nieszczęsny rok 2008, gdy pieni±dze emerytów włożone do OFE topniały, a zyski towarzystw emerytalnych rosły. Profity towarzystw zależ± tylko od jednego czynnika – od decyzji ustawodawcy. Gdy ustawodawca postanowił obniżyć prowizję, spadły. To dlatego dywidenda wypłacona udziałowcom towarzystw z zysku za rok 2009 r. była znacznie niższa niż z zysku za 2008 r. Trzeba więc robić wszystko, by decyzje ustawodawcy nie były niekorzystne dla powszechnych towarzystw emerytalnych, a dywidendy mogły rosn±ć.
Tym właśnie martwi± się przedstawiciele zagranicznych instytucji finansowych, pobieraj±cy dywidendy z polskich składek emerytalnych.
Głównymi udziałowcami powszechnego towarzystwa emerytalnego Amplico s± inwestorzy amerykańscy. AVIVA – brytyjscy. AEGON – holenderscy. Allianz – niemieccy. AXA – francuscy i szwajcarscy. Generali – włoscy. ING – holenderscy. Nordea – duńscy, szwedzcy, fińscy i norwescy. Pekao Pioneer – włoscy. Warta – belgijscy, Pocztylion – amerykańscy (choć największy udziałowiec jest zarejestrowany na Bermudach). W tych kierunkach płyn± dywidendy od przyszłych emerytów z Polski. I łatwo zauważyć, że zagraniczni udziałowcy reprezentuj± niemały potencjał wywierania nacisków.

Dla zachodnich inwestorów

Reforma emerytalna, jedna z „czterech wielkich reform społecznych” rz±du Jerzego Buzka, od pocz±tku była ustawiana perspektywicznie pod k±tem przyszłych interesów finansowych potencjalnych inwestorów z Zachodu. Dobrze pokazuje to ksi±żka amerykańskiego ekonomisty prof. Mitchella Orensteina pt. „Prywatyzacja emerytur. Transnarodowa kampania na rzecz reformy zabezpieczenia społecznego”. Autor pisze, że Bank Światowy skierował do Polski swego przedstawiciela, który decyzj± polskich władz został powołany na stanowisko szefa Biura Pełnomocnika Rz±du ds. Reformy Zabezpieczenia Społecznego. Był nim Michał Rutkowski. Po zakończeniu misji w 1998 r. Michał Rutkowski wrócił do Waszyngtonu, ale również później zabierał głos na rzecz otwartych funduszy emerytalnych.
Pod auspicjami, także finansowymi, Banku Światowego oraz amerykańskiej agencji pomocowej USAID zgromadzono grupę ekonomistów i analityków, którzy przygotowali projekt reformy (dlatego m.in. pod adresem tych instytucji kierowane s± podziękowania na wstępie fundamentalnego dokumentu polskiej reformy emerytalnej „Bezpieczeństwo dzięki różnorodności”). Byli wśród nich, oprócz Michała Rutkowskiego, Marek Góra, Andrzej Bratkowski, Marek Mazur, Krzysztof Pater, Ryszard Petru, Krzysztof Starzec, Irena Topińska, Aleksandra Wiktorow, Agnieszka Chłoń (jeszcze nie Domińczak), Maksymilian Kwiek, Katarzyna Piętka, Paweł Pońsko i Marek Weretka.
Specjaliści z Banku Światowego zdawali sobie sprawę, że reforma, której najważniejszym, aczkolwiek trudnym do przedwczesnego ujawnienia celem było zmniejszenie przyszłych emerytur, może wywołać protesty ze strony polskich decydentów. Dlatego kosztem 1,4 mln dol. sfinansowano kampanię promuj±c± założenia reformy. Organizowano seminaria, konferencje, wyjazdy do Chile i Argentyny oraz innych krajów, gdzie budowano system emerytalny podobny do naszego, dla dziennikarzy, przedstawicieli rz±du i parlamentarzystów, wytypowanych przez biuro pełnomocnika rz±du ds. zabezpieczenia społecznego, by zbudować grupy nacisku na rzecz reformy emerytur.
Były to czasy rz±dów koalicji AWS-UW. Jak pisze Orenstein, „Uzyskanie poparcia ze strony Unii Wolności było mniej problematyczne, ponieważ liczni jej działacze zostali ekspertami afiliowanymi przy, finansowanym przez Bank Światowy, zespole biura pełnomocnika”. Trudniej było z AWS, ale i ich udało się przekonać dzięki poparciu minister Teresy Kamińskiej doradzaj±cej wszechstronnie premierowi Jerzemu Buzkowi, a zwłaszcza Ewy Lewickiej, wiceszefowej NSZZ „Solidarność”, która po objęciu stanowiska pełnomocnika rz±du ds. reformy emerytalnej, według słów Orensteina, „w pełni i entuzjastycznie poparła program reformy i zintensyfikowała prace na rzecz jej wdrożenia”.
Orenstein konkluduje, że historia wdrażania polskiej reformy emerytalnej z 1999 r. pokazuje, jak wielki wpływ na państwa demokratyczne potrafi± wywierać takie instytucje jak Bank Światowy czy USAID.
A grupy nacisku pozostaj± aktywne do dziś, występuj±c przeciw rz±dowym planom zmniejszenia składki dla OFE. Jak pisz± Agnieszka Chłoń-Domińczak, Marek Góra, Michał Rutkowski, te zamierzenia stanowi± groźny demontaż podstaw polskiego systemu emerytalnego. To manipulowanie opiniami i emocjami Polaków, prowadz±ce do zwiększenia przyszłej luki finansowej. To absurdalne sugestie, że w ZUS nie ma ryzyka, a w OFE jest, realizowane w myśl przeświadczenia, że „po nas choćby potop”.

Rozs±dna większość

Ci, którzy obserwuj± cały ten festiwal demagogii i inwektyw rzucanych przez współtwórców reformy emerytalnej z 1999 r., mog± odnieść wrażenie, że s± to opinie powszechne lub choćby reprezentatywne dla większości ekonomistów. Nic bardziej błędnego. Przeciw zmianom proponowanym przez rz±d występuje tylko drobna część przedstawicieli tego środowiska.
Głos większości specjalistów, rzeczywiście niezależnych i występuj±cych w obronie przyszłych emerytów, a nie zysków powszechnych towarzystw emerytalnych, jest słabiej słyszalny, nienagłaśniany przez lobbystyczne media, ale warto zauważyć także ich pogl±dy: „Obserwujemy ze zdziwieniem informacje prasowe, jakoby ekonomiści polscy potępiali rz±dowy projekt zmian w systemie emerytalnym. Nie ma takiego zbiorowego stanowiska polskich ekonomistów. (…) Przedstawianie tej zmiany jako zamachu na przyszłe emerytury nie tylko nie jest uzasadnione, ale oznacza wprowadzanie opinii publicznej w bł±d. (…) Opinie wypowiadane przez niektórych ekonomistów, polityków i publicystów (»państwo kradnie pieni±dze obywatelowi«) s± groźne, gdyż podważaj± pozycję państwa i ład instytucjonalny. Państwo jest przecież ostatecznym gwarantem wszelkich zobowi±zań pieniężnych, nawet tych prywatnych (np. w przypadku bankructwa banków). (…) Nowy podział składki – 2,3% do OFE – ma uzasadnienie zarówno ekonomiczne, jak i społeczne”, pisz± w swym stanowisku naukowcy – ekonomiści z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego – stwierdzaj±c, że „nie uważaj± projektu rz±dowego za demontaż reformy, lecz widz± w nim ważne działanie nakierowane na niezbędn± naprawę systemu emerytalnego”.
I coraz liczniejsi, naprawdę niezależni naukowcy wyrażaj± takie przeświadczenie, jak choćby wybitny znawca problematyki finansowej, prof. Andrzej Wernik z Akademii Finansów, który twierdzi, że reforma z 1999 r. została wprowadzona po to, by obniżyć emerytury, tyle że nie było odważnego, który by to powiedział, więc tę prawdę „opakowano” reform± kapitałow± i reklamami pokazuj±cymi bogatych emerytów. Profesor obliczył, że w ostatnim pięcioleciu środki w OFE wzrosły w mniejszym stopniu niż zyski z obligacji skarbowych (które to obligacje i tak kupuj± powszechne towarzystwa emerytalne, bior±c za to wysok± prowizję). Kapitałowa idea reformy emerytalnej okazała się więc całkowicie chybiona. Dlatego najlepiej byłoby zamkn±ć OFE.
Może warto zatem, by decydenci posłuchali i w daj±cej się przewidzieć przyszłości przecięli wreszcie ten wrzód emerytalny.
 


Główni udziałowcy powszechnych towarzystw emerytalnych:

Amplico
inwestorzy amerykańscy,
AVIVA
brytyjscy,
AEGON
holenderscy,
Allianz
niemieccy,
AXA
francuscy i szwajcarscy,
Generali
włoscy,
ING
holenderscy,
Nordea
duńscy, szwedzcy, fińscy i norwescy,
Pekao Pioneer
włoscy,
Warta
belgijscy,
Pocztylion
amerykańscy
(choć największy udziałowiec jest zarejestrowany na Bermudach).